Reklama

ROTOSTREFA.BLOGSPOT.COM blog Czwarta Kwarta - to co najważniejsze o NBA

stat4u
RSS
poniedziałek, 23 kwietnia 2012



 

Drogi pamiętniku,

podobnie jak Kacper długo myślałem nad tematem, stylem i wykonaniem mojego pierwszego tekstu na Crunch-Time. Nie ma chyba innej drużyny, którą znałbym chociaż w połowie tak dobrze jak New Orleans Hornets. Nie ma także innego zespołu, który wyglądałby lepiej na boisku, niż w tabeli.  Tak, wiesz dobrze, że jestem wielce subiektywny jeśli chodzi o Szerszeni, ale czy nie każdy fan chce dla swojej drużyny jak najlepiej?

Obecnie w Nowym Orleanie jest dosyć dziwna sytuacja. Logicznym jest, że o zwycięstwo gra chyba każda drużyna, nawet jeśli "grają o pietruszkę". Jednak dlaczego teraz, Hornets zaczynają walczyć? Wiem, znowu zaczynam histeryzować, ale chyba mnie rozumiesz? Musze to jednak zrozumieć, że zawodnicy dostają pieniądze za to jak się prezentują na parkiecie. Niektórzy Szerszenie będą walczyć o nowe kontrakty w te "wakacje" (np. Carl Landry, Eric Gordon), patrząc jednak z perspektywy przeciętnego zjadacza chleba, to najlepsze co może się nam przytrafić do zdecydowanie przegrywanie każdego meczu.

Dziwisz się, prawda? Mówi się, że szczęście to rzecz, którą jak się dzieli to się mnoży. Podobnie jest w NBA, tutaj jednak im bardziej dzielisz się z innymi drużynami swoimi punktami i błędami w obronie, tym masz większe szanse na wyższy pick w drafcie. Logiczne, nieprawdaż? Dlatego także ja nie mogę wyjść z podziwu, dlaczego jeszcze na parkiet wybiega Eric Gordon. Wiadomo, że dla Szerszeni przegrywanie meczów to już chleb powszedni, tak jak dla Gordona jest nim leczenie kontuzji. Więc dlaczego Hornets narażają się na niższy pick w drafcie - walcząc, a także na ewentualną kontuzję Gordona, który może być co raz bardziej niepewnym wyborem w nadchodzącym Offseasonie.

W Nowym Orleanie ostatnio dużo się pozmieniało. Zmienił się właściciel, zmieniły się oczekiwania, zmieniły się emocje towarzyszące drużynie, w niedalekiej przyszłości zmieni się skład, a także nazwa zespołu. Co się nie zmieniło? Ciągłe fatum zmieniające doświadczonych zawodników w szpital na peryferiach. Jest tylko trzech zawodników, którzy zagrali wszystkie spotkania w tym sezonie - Marco Belinelli, Greivis Vasquez i Al-Farouq Aminu. Jako czwarty w ilości meczów jest Gustavo Ayon z 54 występami na koncie.

Najlepszym zawodnikiem (statystycznie), jest Eric Gordon notujący 20.6 punktów na mecz. Nie widziałem wielu jego meczów, jednak pewne jest to, że jak dogra wszystkie mecze, jakie zostały Szerszeniom w tym sezonie to będzie miał identyczną ich ilość, co zwolnieni już z Hornets - Trey Johnson i Solomon Jones. Wiecznie kontuzjowany Gordon, nabawił się urazu już w pierwszym meczu sezonu. Początkowe badania wykazały, że jego status to day-to-day, jednak jego przerwa przedłużyła się do ponad 50 spotkań.

Właściciel, no właśnie, pamiętniku. Nowym Owner nazywa się Tom Benson. Kupił drużynę, za pieniądze, które ja nie zarobie podczas całego swojego życia, nawet jeśli miałbym pomnożyć swoje osiągi 10 czy 20 razy. Całe szczęście, że to nie jest moja działka - kupno drużyny. Tym razem w Nowym Orleanie możemy pisać nową powieść, a nie kontynuować dramat pt. "David Stern i 29 rozbójników".

Wybacz, ale odbiegłem trochę od tematu tego tekstu. Chciałem Ci powiedzieć, że żal z którym spotyka się każdy fan Szerszeni jest duży. Przy porażkach - kolejna przegrana, nic wielkiego. Przy zwycięstwie - po co? Tegoroczny draft jest bardzo mocny, a podobno(?) jeden z mocniejszych na przestrzeni ostatnich lat. Niektóre Draft Mocki, stawiają NOH na 3. miejscu jeśli chodzi o kolejność wyboru zawodnika. Do tego dochodzi pick w okolicach 5-10 pozyskany od Timberwolves. To daje duże możliwości na pozyskanie dobrego gracza podkoszowego, a także solidnego obwodowego.

Chyba się ze mną zgodzisz, pamiętniku, że najlepszym wyborem byłby Thomas Robinson. Wiem, Anthony Davis jest mało prawdopodobny jako inny numer, niż 1., ale to Bobcats lub Wizards będą wybierać jako pierwsi w tym roku - przynajmniej taki jest najbardziej prawdopodobny scenariusz. Także tyle co mogę liczyć to na Robinsona i może Kidd-Gilchrist, a może Harrison Barnes?

Zagrajmy w grę, mój zeszycie. Załóżmy, że już jest po wszystkim - po Free Agency i  Drafcie. Co jednak jest potrzebne do ułożenia puzzli, oprócz samych puzzli? Obrazek według, którego będziemy je składać w pewną całość. "Obrazek" mówi nam jak mamy układać puzzle, to on nam dyktuje jak to wszystko ma wyglądać. Obecnym wzorem jest Monty Williams. Wiesz przecież, że jestem subiektywnym Szerszeniem i nie zdziwisz się pewnie, gdy powiem, że jest on dla mnie TOP5 trenerem w NBA.  Nie uważasz, że jest to fenomen? Williams miał przez większość część sezonu kontuzjowanych podstawowych zawodników. Kontuzjowani byli Landry, Okafor, Gordon, Ariza, Jack, Chris Kaman. Odjąć tę szóstkę z obecnego Rosteru Szerszeni, to otrzymamy skład, który wygląda gorzej, niż Bobcats. Motywacja i wiara w zwycięstwo jest tutaj najlepszą taktyką Montego. Jason Smith wygląda przy nim jak Leonidas, szczególnie w tych ostatnich tygodniach, a Gordon jest niczym Batman, prowadzący swoich Robinów przez kolejnych Jokerów.

Hornets z kontuzjowanym składem przez większość sezonu uzbierali, jak narazie, aż, albo tylko 20 zwycięstw. Dla przykładu (liczba zwycięstw): Kings 21, Cavs 21, Warriors 23, Raptors 22, Nets 22, Pistons 24. Widać różnicę? Wydaje mi się, że MVP tego sezonu Hornets przypada dla Montego Williamsa.

Wyobraź sobie pamiętniku dwóch solidnych, młodych i perspektywicznych graczy, którzy dołączają do Gordona i Landriego w następnym sezonie w barwach Hornets? Wyobrażasz sobie te mecze i walkę o Play-Off?

Pamiętniku, Twoim zdaniem Hornets będą w następnym roku w Play-Offach? Tak, masz rację, nikt nie rodzi się zwycięzcą...

piątek, 20 kwietnia 2012

Isolation, czyli sam na wszystkich!

 

1. Czy Hornets mają szansę powalczyć o Play-Offy w następnym roku?

Wydaje mi się, że KAŻDA drużyna jest w stanie walczyć o rundę PO, ale czy każda drużyna potrafi wywalczyć sobie miejsce w ósemce? Widzimy doskonały przykład takiej sytuacji. Houston Rockets, przegrywają 5 mecz z rzędu, pomimo tego, że jeszcze niedawno niektórzy mówili o nich jako o murowanych kandydatach do PO. Tym razem polegli w starciu właśnie z Hornets. 

 

Wiemy wszyscy (a przynajmniej część widzów choćby trochę śledząca poczynania Szerszeni w tym sezonie), że Hornets zagrali bardzo małą ilość spotkań z pełnym dostępnym składem. Długi czas poza grą był Eric Gordon, Emeka Okafor, Trevor Ariza, a obecnie kontuzjowany jest Jarret Jack. Monty Williams miał także problemy w z rotacją na początku sezonu. Nie bardzo wiedział jak dopasować grę pod koszem dla Kamana i Okafora, a Ci panowie rzadko widywali się na parkiecie w jednym czasie.

 

Teraz jest już zdecydowanie lepiej. Hornets grają zdecydowaną koszykówkę, szczególnie, gdy Eric Gordon jest na boisku. Gra w obronie wygląda płynniej, a penetracje i gra po zasłonach wygląda imponująco. Czyli impact jaki wprowadził swoją grą młody Gordon naprawdę zasługuję na 6+. Do tego dodajmy zdrowych kluczowych zawodników przez cały sezon, 2 wysokie picki w drafcie, a Hornets mają duże szanse na wywalczenie miejsca w pierwszej ósemce konferencji.

 

 

 

 

2. Przyszłość fanów Hornets - Charlotte czy New Orleans?

Cała sytuacja wygląda co najmniej dziwnie. Wiadomo, że obecni Hornets zmienią nazwę, czy to będzie za 2 lata, czy później, to już jest tylko formalność. Tak samo kwestią czasu jest nazwa obecnych Bobcats, którzy raczej nie przepadają obecnie za swoją nazwą, a raczej za osiągnięciami, które się z nią wiążą. 

 

W Nowym Orleanie prawie każdy chce zmiany nazwy obecnej drużyny. Jeżeli tak się stanie, to Michael Jordan ze swoim impact teamem, chętnie skusi się do przyjęcia swojej nowej, starej nazwy. No właśnie, skoro bierze nazwę, to także bierze historie, która się z tą nazwą wiąże, czyli mistrzostwo dywizji itd.

 

Co mają postąpić fani Hornets? Niektórzy deklarują, że idą z nazwą do Charlotte, niektórzy (np. ja) zostają w Nowym Orleanie z drużyną! "Pierwsi" zdecydowanie bardziej cenią i szanują nazwę, niż ludzi, którzy zapracowali na laury jakie się z nią wiążą, a także nie bardzo podoba im się pomysł zmiany Szerszeni. "Drudzy" akurat są z drużyną, a także zmiana nazwy bardzo im odpowiada/nie przeszkadza. 

Także każdy wybiera "swoje".  1 czy 2?

 

 

 

 

3. Jak powinien wyglądać offseason w wykonaniu Szerszeni?

Eric Gordon musi zostać na dłużej w Hornets, zawodnik ten jest zdecydowanym liderem w ataku Hornets, a drużyna z nim także gra pewniej i skuteczniej przede wszystkim. Emeka Okafor nie pierwszy sezon gra ze swoim wysokim kontraktem, ale za to pierwszy sezon opuścił znaczną jego część, czy nie warto go przypadkiem wymienić? Pytanie retoryczne. Chris Kaman prawdopodobnie opuści Nowy Orlean, a przynajmniej nic nie wskazuje na to, aby chciał tutaj zostać. Podobno zainteresowanie tym zawodnikiem sięga, aż do Florydy, gdzie jest on na celowniku Miami Heat. 

 

Tegoroczny draft jest ubrany w wiele gwiazd, które może za kilka lat będą All-Stars. Hornets muszą wykorzystać to, aby wzmocnić pozycję pod koszem i na obwodzie. Idealnym wyborem byłby np. Robinson i Beal, ewentualnie Kidd-Gilchrist. 

wtorek, 17 kwietnia 2012

Wydarzenie, które wydawało się jakby czymś niemożliwym, niczym zamiana wody w wino (ryż w wódkę?), staje się faktem na oczach całego(?) świata. Hornets stali się prawdziwą częścią Nowego Orleanu, po tym jak NBA sprzedało drużynę z Luizjany. Kupcem okazał się Tom Benson a.k.a właściciel New Orleans Saints (NFL). Nowo Orleański biznesmen okazał się zbawcą dla szeroko pojętych Szerszeni - zawodników, działaczy i tych mniejszych, i większych fanów drużyny. Tom zaczął z wysokiego C, mówiąc kilka godzin po całej transakcji o zmianach jakie planuje wprowadzić. 

 

Pierwszą sprawą o której usłyszeliśmy to była nazwa drużyny. Oczywiście, że wiemy i pamiętamy o tym jak szeroko rozwinięta jest baza fanów miejscowych Hornets - od Samuela L. Jacksona, po akcję NOLA IM IN 100 Events in 100 days. Jednak nowy właściciel zapowiedział, że z nową głową jest i także nowy kręgosłup - w tym wypadku nazwa drużyny. Pomysł ten przyjął się z dużą aprobatą po Zachodniej stronie Atlantyku. Zaczęły się spekulacje, listy, prośby. Tom Benson wypowiadał się, że nowy nickname organizacji musi ściśle współdziałać z miastem, czyli pasować do niego, do jego kultury itd. Nowy Orlean to przede wszystkim miasto muzyki Jazz. Wiemy, że w tym mieście już była drużyna o takiej nazwie (1974-1979). Mówiono także, aby oddać nazwę Hornets, tam gdzie była przez najdłuższą część swojej historii czyli Charlotte. Za czasów panowania Szerszeni w tym mieście, przewinęło się kilka sławnych nazwisk np. Glen Rice czy Larry Johnson, a obecna nazwa, na pewno z chwałą i laurami nie ma prawa stać w jednym rzędzie.

 

W "zastępstwie" za Hornets, fani drużyny wymyślili kilka propozycji dla nowego właściciela. Jedną z najpopularniejszych jest Krewe. Krewe, czyli organizacja, która dba o wszystkie parady i bale w sezonie Karnawałowym. Organizacja ta jest najczęściej kojarzona z Nowo Orleańskim Mardi Gras, czyli dniem wielkich parada, gołych cycków, obżarstwa, a także innych rzeczy kojarzących się z przeciętnym polskim studentem. 

 

 

Ważniejszą sprawa, niż nazwa, stroje i parkiet, jest zabezpieczenie finansowe i niezależność w podejmowaniu akcji przedłużania/podpisywania kontraktów, a także robienia roszad w składzie. Po obecnym sezonie, można śmiało powiedzieć, że najlepszy zawodnik Szerszeni - Eric Gordon - przejdzie na "zasłużony" odpoczynek po ciężkim sezonie, w którym jak narazię nie zagrał nawet 10 meczów. Tutaj jest ważna, a przede wszystkim najcięższa decyzja dla drużyny w nadchodzące wakacje. Już kilka drużyn (np. Mavs) zadeklarowało walkę o tego obrońcę. Nie wiadomo czy Hornets będą na tyle silni, aby zaufać odpowiednio wysoki kontrakt temu zawodnikowi, który przechodzi od kontuzji do kontuzji jak po szlaku wędrownym. EJ już w trakcie sezonu rozmawiał z Dellem Dempsem i Monty Williamsem na temat ewentualnego multiyear deal. Niestety, Gordon z agentem, nie doczekali się oferty, która by ich zadowalała i w tym wypadku Eric będzie wybierał spośród kilku drużyn, o ile Hornets nie zdecydują się na wykorzystania jego Qualifying Option. Czyli wychodzi na to, że to NOH mają ostatnie słowo w kwestii przyszłości tego zawodnika. 

 

Oczywiście jakiekolwiek bezpieczne podpisywanie zawodników jest możliwe dzięki nowemu właścicielowi, który może dumnie reprezentować Szerszeni przed Davidem Sternem, z którym podobno jego kontakty są bardzo dobre. Oczywiście, nie mogło zabraknąć także kiełbasy wyborczej. Jednak to jest nieodłączna część każdego sportu i nie tylko - mówić ludziom to co oni chcą usłyszeć. Benson jasno określił swój cel jako wygranie mistrzostwa. A każdy chyba racjonalnie myślący fan nie tylko Hornets, ale i NBA, wie, że do Nowego Orleanu mistrzostwo jeszcze długo nie zawita. 

 

Jednak niedaleko jest od widoku, który przedstawia NOH w pierwszej rundzie Play-Off. W tym roku szykuje się bardzo mocny draft. Jest wielu dobrych zawodników pod koszem (Davis, Robinson), a także na obwodzie (Kidd-Gilchrist, Beal). Szerszenie dysponują dwoma Lottery Pick - swoim, a także od Timberwolves. To daje bardzo duże możliwości jeśli chodzi o wybór nowych zawodników, brakujących części do puzzli, które tak często się gubią. 

 

Czym jest Tom Benson dla Nowego Orleanu? H-E-R-O. Mówi mu to każdy w Nowym Orleanie, od burmistrza po najmłodszych fanów Saints i Hornets. W końcu to widać, że to miasto żyje dzięki temu zakupowi tego biznesmena. Hornets mają przed sobą już tylko bright future. Nie ma już Sterna, który tylko czyhał, aby zablokować kolejną roszadę w Nowym Orleanie. Jednak w tym roku to Tom Benson (wielki obrońca Nowego Orleanu!) zabiera nagrodę Defensive Businessman Of The Year sprzed nosa Davidowi Sternowi...

wtorek, 24 stycznia 2012

Kolejna porażka Szerszeni przyprawiła mnie o nietypowy problem. Nie mam już pomysłów na tytuł dla kolejnego recapu traktujący o kolejnej 2 punktowej porażce (już 3 takiej z rzędu). Postanowiłem, żeby każdy czytelnik sam, na własną rękę nadał tytuł.

 

(3-13) New Orleans Hornets 102 - 104 San Antonio Spurs (11-7)

 

Kolejny mecz znaczy kolejną powtórkę z rozrywki. Choć Hornets świetnie zaczęli mecz od kilku trafień na wysokiej skuteczności. Jednak jak szybko przyszła taka dyspozycja, tak i szybko uciekła. Ariza zaczął świetnie zdobywając szybko 9 punktów, podobnie Belinelli, który także dołożył trójkę do wczesnego runu swojej drużyny.

 

Jednak Hornets potwierdzili to, że w tym sezonie nie znają pojęcia "obrona". Choć na początku pierwszej kwarty nie wydawało się jakby Szerszenie mieli stracić znowu 30 punktów w pierwszej odsłonie, ale jednak nie było inaczej. Choć we wczesnym wyniku trzymał drużynę Carl Landry (18 punktów, 8 zbiórek) to dobrze odpowiadali Thiago Splitter (12 punktów, 6 zbiórek) i grający swój najlepszy mecz w sezonie, Tim Duncan (28 punktów, 7 zbiórek).

 

Piłkę swoim partnerom dostarczał Tony Parker, który w tym meczu zaliczył 17 kluczowych podań i rzucił 20 punktów. Rozgrywający z przeciwnego frontu - Jarret Jack - dobrze i regularnie punktował trafiając 12 z 22 rzutów z gry, w tym 1 na 3 zza łuku. Łącznie zdobył on 26 punktów, 9 asyst i 6 zbiórek.

 

Szerszenie zagrali fatalnie w obronie, szczególnie w pierwszych dwóch kwartach. Nikt nie potrafił powstrzymać Duncuna, który w 1 kwarcie zdobył 11 punktów, a przed tym meczem zdobywał 12 średnio na mecz. Okafor (10 punktów, 8 zbiórek) trafiał z pod kosza rywali na początku spotkania. Później zniknął, ale pojawiał się w obronie jako pachołek treningowy dla zawodnika, który pozbawił Hornets nadziei w tym meczu - Tima Duncuna.

 

Widać było gołym okiem, że Szerszenie w tym meczu starali się ograniczyć liczbę strat (10), poprawić skuteczność (dzisiaj 50% z gry i 50% za 3, 92% z wolnych), a także ograniczyć liczbę fauli. Niestety, Monty Williams ściągał zawodników, którzy grali swoje najlepsze minuty, a wprowadzał nieudaczników, którzy nie potrafią przykryć swojego rywala w obronie. No, ale ciężkie jest życie trenera, i ciężko powiedzieć swoim zawodnikom, żeby ruszyli się w kontraktach...

 

P.S. Decyzję w sprawię przedłużenia kontraktu z Ericiem Gordonem podejmie ostatecznie David Stern. Osobiście dla mnie jest to idiotyzm. Gdzie był Stern przy podpisywaniu Landriego, Belinelliego? Co do drugiego powinno być głośne i wyraziste veto. Jednak nie po to Stern walczył o Gordona, aby teraz nie przedłużać jego pobytu w Nowym Orleanie, czyż nie?

niedziela, 22 stycznia 2012

Hearthbreaking - tak wiele portali sportowych nazwało kolejną porażkę Hornets w tym sezonie, już drugą przeciwko Dallas Mavericks. Goście grając bez Dirka Nowitzkiego i Vince Cartera potrafili utrzymać przewagę wypracowaną w trzeciej kwarcie i wygrać swoje 10 spotkanie w tym sezonie. 



(3-18) New Orleans Hornets 81 - 83 Dallas Mavericks (10-7)

 

Choć Szerszenie po raz kolejny walczyli do końca o upragnione zwycięstwo, to tak samo jak w poprzednim meczu, nie udało się dogonić rywala. Dlaczego hearthbreaking? Widać było w grze Hornets, że chcą ten mecz wygrać. Ostatnie rzuty wolne Jarreta Jacka mówią same za siebie, walka do samego końca, jakby to nie byli Hornets. Być może tak chęć wygranej wynikała z tego, że Gordon chce zostać w Hornets. Jeżeli tak będą wyglądały następne mecze, to możemy pogratulować coachowi, za to, że potrafi jeszcze jakoś zmotywować drużynę.

 

Jednak tutaj się kończą pochwały w kwestii trenera Szerszeni. Przede wszystkim słabo w obronie, kiepskie krycie i gubienie się w pick & rollach. W czwartej kwarcie było już lepiej, ale wcześniej to tragedia. Fast Break w wykonaniu Nowego Orleanu to rzecz wręcz komiczna. Nawet przy przewadze liczebnej w kontrze, Hornets i tak zatrzymują akcję, więc zamiast szybko kończyć akcję, wolą grać nudną, wolną koszykówkę, która kończy się izolacją. Tak nie gra drużyna, która nie ma obecnie gwiazd w swoim rosterze.

 

Dla Dallas po raz pierwszy w S5, pod nieobecność Nowitzkiego, zagrał Lamar Odom. Pokazał się ze świetnej strony zdobywając 16 punktów, 4 zbiórki i 2 asysty. Szerszenie nie mieli kontry na tego zawodnika w trzeciej kwarcie, gdzie potrafił rzucić trójkę przez ręce. Zaskoczeniem był dla mnie świetny mecz przyjaciela LeBrona Delonte West'a. Podczas meczu wysnułem tezę, że każdy D. West gra dobrze w Nowym Orleanie. W tym meczu West robił praktycznie wszystko, w trzeciej kwarcie po przechwycie poderwał swój zespół do ucieczki gospodarzom. Ostatecznie zakończył mecz z 16 punktami, 6 asystami i 5 zbiórkami.

 

Dla Hornets najlepsze zawody zagrali Emeka Okafor, który grał kapitalnie pod koszem przeciwnika i na tablicach. Choć miał momenty w obronie gdzie potrafił zachować się jak nerd(?). Jednak rekompensata w postaci 16 punktów i 17 zbiórek, w pełni oczyszcza go z popełnionych dzisiaj nieznaczących błędów. Dobry mecz z ławki zagrał Carl Landry, który kapitalnie wymuszał faule na zawodnikach przeciwnika. Ostatecznie stanął 9 razy na linii wolnych, trafiając z tego 7 rzutów. Łącznie zdobył 19 punktów w 27 minut, choć jego poświęcenie na tablicach w postaci 1 zbiórki jest fatalne.

 

Hornets mieli, aż 12 prób więcej z linii wolnych. Choć zdobyli tylko 6 punktów więcej, od rywala z tej odległości. Ostatecznie mieli 65% skuteczność z wolnych. To na pewno jest jeden z czynników, który przechylił szalę zwycięstwa na korzyć Dallas. Podobnie jest z punktami z kontr (o których już wspominałem). Dallas potrafili rzucić 16 punktów, a Hornets 2 w fast break. Oby dwie drużyny nie spisały się pod względem skuteczności, ani za 3 (4/26 Dallas i 2/19 Hornets), ani z gry (32/79 Dallas, 29/78 Hornets).

 

Następny mecz Hornets zagrają 23 stycznia, przeciwko San Antonio Spurs.

Tagi: mavericks
13:09, mlozio
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3